wielki taniec
Za oknem leniwe nudnawe brytyjskie miasteczko.
Nic się nie dzieje.
Na uszach mięsiste niemieckie techno.
schranz.
czuję wdzięczność dla tych którzy umożliwili mi dawno temu anonimową podróż w transcendencję technoświata.
pojebana załoga z prmt. pierwsze imprezy niekomercyjne w warszawie. detroit. minimal. hc. gabba. nunrg. trans. ojej.
pamiętam kielce terror squad. ich zajebista speedcorowa impreza gdzie jest może ze 100 osób i nikt nie pyta skąd jesteś i dlaczego z nikim nie gadasz tylko wywijasz. a nad ranem wpada jakiś koleś i najlepszy drum’n'bassowy miks w życiu. Kurz z dywanu.
zjednoczeni w alienacji.
dla mnie całkiem naturalna reakcja na agresję “reszty świata”.
nie idę spać.
Tags: muzyka, społeczeństwo