wielki taniec
Za oknem leniwe nudnawe brytyjskie miasteczko.
Nic się nie dzieje.
Na uszach mięsiste niemieckie techno.
schranz.
czuję wdzięczność dla tych którzy umożliwili mi dawno temu anonimową podróż w transcendencję technoświata.
pojebana załoga z prmt. pierwsze imprezy niekomercyjne w warszawie. detroit. minimal. hc. gabba. nunrg. trans. ojej.
pamiętam kielce terror squad. ich zajebista speedcorowa impreza gdzie jest może ze 100 osób i nikt nie pyta skąd jesteś i dlaczego z nikim nie gadasz tylko wywijasz. a nad ranem wpada jakiś koleś i najlepszy drum'n'bassowy miks w życiu. Kurz z dywanu.
zjednoczeni w alienacji.
dla mnie całkiem naturalna reakcja na agresję "reszty świata".
nie idę spać.
Ryż paraboliczny
To dziwactwo siedzi w moim notesiku od jakiegoś czasu.
Robicie czasami zakupy w supermarkecie? No to pewnie traficie na ryż PARABOLICZNY.
Fatalna kal(e)ka z angielskiego parboiled (sparzony, podgotowany), które jakimś cudem wypączkowało najpierw do postaci paraboiled (tak, widziałem też takie), co w przekładzie na polskawy stało się przymiotnikiem paraboliczny.
Zapewne jakiś producent nie bardzo wiedział co sprzedaje.
Albo jednorazowa pomyłka jakiegoś projektanta opakowań.
Albo tłumacz nie dostał tyle kasy żeby wykonać swoją pracę na trzeźwo.
Swoją drogą zastanawiające, że taki drobny "bug" w głowie jednego człowieka ma zdolność propagacji podobną do wirusów.
Tak czy inaczej, przysporzyło mi to sporej dozy zdrowego śmiechu przy półce w supermarkecie.
Już zacząłem sobie wyobrażać jaką reakcję wywołałby ten fakt wśród matematyków. Na pewno wielu pokusiłoby się o sprawdzenie, czy wspomniany ryż faktycznie jest paraboliczny. Ale tak na moje oko to bliżej mu do elipsoidy.
płacz o emigrację
Ludzie wyjeżdżają do pracy. Podobno do samej Wielkiej Brytanii wyjechało (od momentu wejścia Polski do UE) 2 mln Polaków.
I wielkie larum w mediach, ostatnio Gazeta Wyborcza rozpętywała prawie histerię na ten temat.
Owszem, trzeba to zjawisko zauważać ale... czy jest tak naprawdę o co się martwić?
Bardziej niz emigracja zarobkowa mogą nam zaszkodzić nieudolne próby zapobiegania jej. Czyli słynna polityka regulacji wszystkiego, która jak widmo krąży nad Europą i dotyka różnych dziedzin gospodarki.
Już sobie wyobrażam te światłe pomysły naszych polityków... Jak by tu zapobiec "drenażowi mózgów", "ucieczce specjalistów"?
Tylko czekać aż jakiś pacan zaproponuje regulację np. w postaci ustalenia minimalnego wynagrodzenia dla robotników budowlanych albo informatyków. I zdeformuje rozwijający się w Polsce - wreszcie! - normalny rynek pracy.
Już widzę populistów wnioskujących o zablokowanie napływu siły roboczej ze "wschodu". Imigracji młodych, zdolnych i odważnych - bo przecież potrzeba trochę odwagi i pewności siebie, żeby ruszyć gdzieś za pracą - ludzi, których tak bardzo potrzebujemy - Ukraińców, innych obywateli byłego ZSRR, Wietnamczyków itd.
Już przeczuwam dziesiątki "programów", "funduszy", "agencji" i innych budżetowych potworów, które ze stuprocentowym przekonaniem o własnej słuszności utopią miliony złotych w bezsensownych działaniach, równie skutecznych jak zawracanie kijem Wisły.
Ale miejmy nadzieję że to tylko moje kasandryczne bredzenie, że rządzący mimo gęby pełnej socjalistycznej propagandy oleją to i skupią się na kradzeniu naszych pieniędzy innymi, już wdrożonymi i sprawdzonymi metodami.
Czego sobie i Polsce życzę.