degeneracja?
Zwłoki klienta kilka godzin leżały przy kasie.
Pierwsza sprawa - instytucje zdejmują z nas odpowiedzialność za wszystko. "Policja się tym zajmie". "Przecież jest policja". Już widzę te zażenowane miny klientów hipermarketu... "hmm Jasiu może pójdziemy do innej kasy".
Druga sprawa - jest jakaś taka tendencja, że nadmiar regulacji prawno-społecznych blokuje wszystko. Np. powszechne jest, że ze strachu przed jakimiś (niekoniecznie realnie istniejącymi) przepisami ludzie powstrzymują się od pierwszej pomocy; trend jest taki żeby wycofać się z odpowiedzialności za COKOLWIEK oprócz własnej dupy. Człowiek leży na chodniku - a chuj, droidy posprzątają. Wciskam CALL EMERGENCY i idę dalej.
rynek depresji
Fronda donosi o talonach na wizyty u psychiatry i wytacza sensowny komentarz:
Zamiast zająć się przyczynami psychologicznego cierpienia, znaleźć je by móc je zredukować, czyni się leczenie jedynie mniej kosztownym zwiększając „rynek depresji" będący i tak w dużej ekspansji.
Coś na rzeczy jest. Miliony sprzedanych tabletek prozacu nie mogą się mylić!
A jointy nielegalne...
uważaj co czytasz!
Siadasz na ławce w parku w Warszawie. Leży jakaś teczka. Otwierasz. Czytasz.
KABOOM, wpada dajmy na to ABW, aresztuje i wsadza cię na 2 lata do kicia.
Albowiem art. 267 Kodeksu Karnego po ostatnich nowelizacjach zawiera taki sympatyczny paragraf (podaję za vaglą):
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
połączmy to z zasadą że brak znajomości prawnego stanu rzeczy nie zwalnia od odpowiedzialności...
no ładnie, ładnie... prawda?
Chyba niedługo będziesz mógł przeczytać tylko to co sam kupisz - albo reklamy!
Bo cała reszta przecież jest informacją dla ciebie nieprzeznaczoną.
Jedno jest pewne. Państwa tzw. "Zachodu" (inne pewnie też ale nie wiem) stopniowo zacieśniają kontrolę nad informacją swoich obywateli. Zacieśniają kontrolę nad Tobą. Rzadko gdzie widać odwrócenie tej tendencji. Chyba jedynym sposobem rozwalenia tych okowów jest rozwalenie państwa.
Myślałeś że wyrosłeś z anarchizmu? A może do niego się dorasta?
powiem-ci-kim-jestes
Trafiłem na artykuł o pozyskiwaniu danych z serwisów społecznościowych.
Niby nic odkrywczego, ale warto mieć świadomość, że wszystkie te zasoby mogą łatwo być przeszukane - lub przy odrobinie wysiłku zgromadzone w jednym miejscu i zapamiętane NA ZAWSZE.
Co ciekawe, jest (i jeszcze przez jakiś czas będzie) wiele osób które nie dostrzegają równoważności między opublikowaniem czegoś na swoim profilu a naklejeniem tego na słupie ogłoszeniowym w centrum miasta - a przecież w pierwszym przypadku potencjalne audytorium jest o wiele szersze i co gorsza dla "ofiar" - wobec rosnącej penetracji internetu - ma niezerową część wspólną z tym drugim.