District 9 – opadła mi szczęka
Ale opadła mi też trochę pierwsza entuzjastyczna reakcja; po przeczytaniu kilku kwaśnych recenzji przyznaję, że w istocie: film ma dziury logiczne, jest naiwny, nie ma pełnego rozwinięcia, nie jest rewolucją.
Ale wg mnie nadal jest to nadal najlepsza produkcja filmowej SF od ładnych paru lat.
Dziury logiczne - darowuję w zamian za świetne pytania które film - niejawnie - stawia; w SF / futurystyce dobre pytania ważniejsze są IMHO od odpowiedzi.
Naiwność - darowuję w zamian za wyobraźnię i kreację tła; czy widz idąc do kina nie chce być zaczarowany?
Brak głębi postaci i pełnego rozwinięcia - darowuję (a tak!) w zamian za wartkość akcji i nie-bardzo-głupią rozrywkę, najlepszą (dla mnie) bodaj od Raportu Mniejszości;
Brak rewolucji - darowuję w zamian za kontynuację ciekawych elementów kanonu, w istocie scenariusz jest godnym spadkobiercą klasyków SF.
Do wszystkich krytyków tego filmu: bez urazy, proszę niech ktoś mi wskaże 10 filmów lepszych od District 9, i polećmy poza IMDB top 100.
PS. IMHO dobra analiza (spolier!) - tutaj.
Polecam!