uważaj co czytasz!
Siadasz na ławce w parku w Warszawie. Leży jakaś teczka. Otwierasz. Czytasz.
KABOOM, wpada dajmy na to ABW, aresztuje i wsadza cię na 2 lata do kicia.
Albowiem art. 267 Kodeksu Karnego po ostatnich nowelizacjach zawiera taki sympatyczny paragraf (podaję za vaglą):
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
połączmy to z zasadą że brak znajomości prawnego stanu rzeczy nie zwalnia od odpowiedzialności...
no ładnie, ładnie... prawda?
Chyba niedługo będziesz mógł przeczytać tylko to co sam kupisz - albo reklamy!
Bo cała reszta przecież jest informacją dla ciebie nieprzeznaczoną.
Jedno jest pewne. Państwa tzw. "Zachodu" (inne pewnie też ale nie wiem) stopniowo zacieśniają kontrolę nad informacją swoich obywateli. Zacieśniają kontrolę nad Tobą. Rzadko gdzie widać odwrócenie tej tendencji. Chyba jedynym sposobem rozwalenia tych okowów jest rozwalenie państwa.
Myślałeś że wyrosłeś z anarchizmu? A może do niego się dorasta?