demokratos
Demokratosi europejskiego firmamentu mają specyficzne pojęcie o ustroju który firmują.
1. "Referenda" które się powtarza do skutku. Kpina?
2. Niedawno były "wybory" "prezydenta" i "ministra spraw zagranicznych" Unii Europejskiej (która właśnie od kilku dni istnieje). Wszyscy już chyba wiedzą, że "paaaanie jakie wybory". Jeśli już to bardzo pośrednie - czytaj, w gronie około pięciu osób. Stanowiska obsadzono ludźmi bez zaplecza politycznego; ludźmi, których łatwo będzie stłamsić w razie jakiegokolwiek konfliktu.
3. Polska: podobno jest jakiś projekt zmiany Konstytucji. Szukam w internecie już od kilkunastu dni treści - jakichkolwiek KONKRETÓW - czytaj: litery prawa - i nic. Projekt, który ma już karierę medialną; projekt, który rzekomo omawiano bardzo szeroko.
W codziennej polityce, sztafaż demokratyczny jest dla ciemnej masy; My oświecona elita, zagramy i tak po swojemu.
Ktoś jeszcze tkwi w złudzeniach, że demokracja to jest ten platoniczny byt, który po upadku komuny wkroczy do Polski i zamieni ciemnotę przemądrzałych członków komitetu na oświecone rządy LUDU? Marsz do kibla, głowę pod klapę i GET REAL!
takich numerów …
Takich numerów to chyba nawet PiS nie robił.
Procedura z podręcznika PR, sukces gwarantowany:
odciąć się, odsunąć kolesi na inne pozycje, przyblokować opozycję i przykrywać temat w mediach. Byle do wyborów.