my row in your table

30Oct/10Off

Strach przed wolnością

Illi, dzięki za ten link. Mnie z tego samego tekstu spodobał się inny fragment:

Większość ludzi pragnie spokoju i bezpieczeństwa. Sprzedają wolność za bezpieczeństwo. Nic zresztą nowego. W starożytności wcale często ludzie sami sprzedawali się w niewolę żeby nie walczyć o przetrwanie.

Szczyro prawdo.

Sztuką - dla mnie - było zrozumienie, że w sumie nie ma w tym nic złego.

Niektórym wydaje się, że każdy musi być wolny, bo inaczej mogiła, kiła i gwałt analny. Bezdura! Wolność jest niezbywalnym prawem, ale nie jest obowiązkiem!

Strach przed wolnością, via Gurth Shae.

Comments (2) Trackbacks (0)
  1. Ale na tym właśnie wolność polega, że można się jej zrzec. Nie posiadając wolności nie da się przeprowadzić tego procesu.

  2. Trochę zgubiłem wątek o co autorowi chodziło, ale kilka rzeczy w tekście mnie uderzyło.

    Używając języka autora, wydaje mi się, że jest kolejnym polaczkiem sarmatą.

    Cytat: “Np. zatrudnia Ruskich na czarno”

    ;)

    Cytat “A przecież bez kapitalistów nie byłoby pracy dla ludzi.” oraz pisanie o ludziach którzy boją się samozatrudnienia brzmi również jak ze wschodu.

    Samozatrudnienie króluje głównie w Państwach o niskim PKB – w krajach skandynawskich nie można prawie spotkać nikogo pracującego na “self employment” – opieka socjalna jest na tyle wysoka, że to się po prostu nie kalkuluje.

    I jeśli ktoś pisze, że antyglobaliści i ekologia walczą z kapitalizmem – sorry, ale to też trąci myszką. Nie wiem jak to aktualnie wygląda w Polsce – ale ekologia w krajach gdzie mieszkałem ostatnio (półwysep Iberyjski i skandynawia) ekologia i ekologia jest czynnikiem nakręcającym ekonomię i kapitalizm – wystarczyło przejrzeć na oczy i zrozumieć, że można próbować zarabiać pieniądze w etyczny i ekologiczny sposób, a wręcz budować na tym markę i strategię sukcesu.

    A co do narzekania na przedsiębiorców – nie byłem nigdy dużym przedsiębiorcą w Polsce, zatrudniającym duża ilość pracowników.

    Ale jeżeli pracodawca namawia Cię do pracowania jako jednoosobowa działalność – to coś jest mocno nie halo. Albo z systemem który sprawia, że firmie inaczej się utrzymać, albo z pracodawcą – który w ten sposób tworzy spiralę ‘pseudozatrudnień’.

    Oczywiście – własna działalność jest super, jeśli ma się kontrahentów z całego świata – jest to szalenie wygodne, drukuje się faktury co miesiąc dla różnych podmiotów i jazda – nie widzę innej formy pracowania aktualnie.

    Ale jeśłi miałbym z powrotem chodzić do biura na 8 godzin i zastanawiać się czy wolę działalność czy normalny kontrakt – zastanowiłbym się czy miejsce gdzie pracuję jest odpowiednim miejsce.

    Podoba mi się motyw o wolności – ale post pana Kowalczyk całkowicie rujnuje moją wizję wolności ;)

    Pozdro!


Leave a comment


Trackbacks are disabled.