płacz o emigrację

Ludzie wyjeżdżają do pracy. Podobno do samej Wielkiej Brytanii wyjechało (od momentu wejścia Polski do UE) 2 mln Polaków.

I wielkie larum w mediach, ostatnio Gazeta Wyborcza rozpętywała prawie histerię na ten temat.

Owszem, trzeba to zjawisko zauważać ale… czy jest tak naprawdę o co się martwić?

Bardziej niz emigracja zarobkowa mogą nam zaszkodzić nieudolne próby zapobiegania jej. Czyli słynna polityka regulacji wszystkiego, która jak widmo krąży nad Europą i dotyka różnych dziedzin gospodarki.

Już sobie wyobrażam te światłe pomysły naszych polityków… Jak by tu zapobiec “drenażowi mózgów”, “ucieczce specjalistów”?

Tylko czekać aż jakiś pacan zaproponuje regulację np. w postaci ustalenia minimalnego wynagrodzenia dla robotników budowlanych albo informatyków. I zdeformuje rozwijający się w Polsce - wreszcie! - normalny rynek pracy.

Już widzę populistów wnioskujących o zablokowanie napływu siły roboczej ze “wschodu”. Imigracji młodych, zdolnych i odważnych - bo przecież potrzeba trochę odwagi i pewności siebie, żeby ruszyć gdzieś za pracą - ludzi, których tak bardzo potrzebujemy - Ukraińców, innych obywateli byłego ZSRR, Wietnamczyków itd.

Już przeczuwam dziesiątki “programów”, “funduszy”, “agencji” i innych budżetowych potworów, które ze stuprocentowym przekonaniem o własnej słuszności utopią miliony złotych w bezsensownych działaniach, równie skutecznych jak zawracanie kijem Wisły.

Ale miejmy nadzieję że to tylko moje kasandryczne bredzenie, że rządzący mimo gęby pełnej socjalistycznej propagandy oleją to i skupią się na kradzeniu naszych pieniędzy innymi, już wdrożonymi i sprawdzonymi metodami.

Czego sobie i Polsce życzę.

Tags: ,

Leave a Reply