Kosovo ni je Srbija?
***
Napisałem to w marcu 2008 i jakoś się przeleżało w brudnopisie. Obecna wojna w Gruzji jest w pewnym sensie kontynuacją sprawy Kosowa…
***
Nie wiem wiele o historii Serbii. A o Albanii jeszcze mniej. Pogłoski i strzępki emocji, najbardziej chyba ukształtował moje poglądy Underground Kusturicy i jakieś przebitki z historii powszechnej, mniej prawdziwa wiedza.
Ale parzę swoimi oczami, z pozycji Polaka, mieszkańca tej części Europy a nie innej, z taką a nie inną historią. I także przez pryzmat tej historii postrzegam tamte kraje.
Czy naprawdę musieliśmy się w to mieszać, uznając niepodległość Kosowa? Czemu?
Bo wszyscy tak samo? OK, może i dobre podejście ale nie zaspokaja pragnienia odpowiedzi na tytułowe pytanie.
Bo wiemy lepiej, komu należy się kawał ziemi między słowiańskim, prawosławnym obszarem centralnych Bałkanów, a sunnickim obszarem nieco dalej, skrawkiem byłego imperium otomańskiego, zamieszkanym przez lud słowiańskim raczej nie będący?
Bo mamy w dupie decyzję ONZ, ustanawiającą wyraźnie protektorat a nie - bagatela - oddzielne państwo?
Bo są na świecie jeszcze jacyś prawosławni, którzy nas nie nienawidzą? No to teraz na pewno zaczną, bo zabrać im Kosowo, to tak jakby Polsce sieknąć Jasną Górę z Częstochową i kawałkiem ziemi - no powiedzmy tak do Ojcowa.
Bo obszar kulturowy muzułmański jest nam chwilowo bliższy z racji krótkoterminowych interesów USA?
Bo wolimy radosny step od jakichś tam klasztorów, miasteczek, dróg których nie wiedzieć czemu tyle nabudowali tam Serbowie?
Bo tak zajebiście dużo zawdzięczamy Albanii? Co przepraszam, radio Tirana?
Bo - co najlepsze - uznajemy prawo ludności do pokojowego samostanowienia? W kolejce już czeka Kraj Basków, Naddniestrze, Katalonia, Cypr turecki, inni, dopiero daleko, na samym końcu, po Kaszubach, Pomorzu, Śląsku i Łemkach - Czeczenia.
No dobra. Tak jak mówię to raczej emocje niż stuprocentowe argumenty.
Być może - i taką możliwość dopuszczam - z perspektywy długofalowego, strategicznego interesu Polski jest to uzasadnione.
Ale nich żadne dzieciaki ogłupione propagandą nie wmawiają mi że to jest sprawiedliwe. Sprawiedliwe to są bierki i niektóre gry planszowe.
Tags: bezpieczeństwo, gruzja, kosowo, polityka, serbia, sprawiedliwość
September 8th, 2008 at 9:57
te nasze “lokalne” konflikty dają do myślenia.
a przecież jest cały świat i ludzie wszędzie walczą o swoje.
właśnie: walczą, przelewają niewinną krew w imię czegoś co ma być twoje czy moje. a to i tak nie będzie ani twoje ani moje, bo po tych góra 100 latach i tak to zostawimy.
gdzieś się w głowie tli, że skoro my mamy Polskę, to dlaczego ktoś innym ma nie mieć Oseti Płd., Katalonii czy swojej Czeczenii?
tylko czy to tylko chęć posiadania swojego kawałka ziemi? czy nie jest to przypadkiem rządza władzy, pięniędzy itd?
September 8th, 2008 at 12:39
Jakie mamy Polskę? Od traktatu akcesyjnego ni mamy Polski, tylko republikę nadwiślańską ( niepodległy kraj, dla przykładu, mógłby kupować banany gdzie chce, Polska może tylko w były koloniach francuskich.)
A do tego za chwilę skutecznie pozbędziemy się czegoś najważniejszego dla Państwa … własnej waluty, prawa do jej bicia, tworzenia. Po co ? Dla eurotrupa.