my row in your table

30Oct/140

Skalowanie PostgreSQL @ DBConf.PL 2014

Na niedawnej konferencji DBConf prezentowałem możliwości skalowania PostgreSQL.

Prezentacja poniżej.

23Jun/14Off

afera podsłuchowa i jej rozgrywanie medialne

Kontynuując poprzedniego posta.

W komunikatach premiera rządu RP z 23 czerwca 2014:

Mamy do czynienia z kryzysem do tej pory nieznanym.
Widać wyraźnie, ze efektem zorganizowanych podsłuchów i ich publikacji jest destabilizacja państwa.
Intencją jest sparaliżowanie państwa w kluczowym momencie.
Wspólnym interesem państwa jest zidentyfikowanie grupy, która zorganizowała ten proceder i działa na rzecz destabilizacji.
Osoby, które organizują podsłuchy nie będą dyktowały działań polskiemu rządowi.
Będziemy podejmowali działania aby wszystkie nagrania ujrzały światło dzienne.

OK panie Tusk, po kolei.

Owszem kryzys jest spory, choć podsłuchy już były grane.

Mówi Pan, że efektem będzie destabilizacja. Otóż na razie to Rząd sprawuje władzę, i efekt zależy od władzy. Bo zadne zielone ludziki na razie do nas nie wjechały.

Owszem, dochodzenie jest kluczowe, powinno natychmiast ruszyć, być 100% tajne, i dokładnie monitorowane przez Parlament post-factum.

Argumentuje Pan, że nie możemy ulegać szantażowi. Oczywiście. Natychmiastowe wywalenie całego rzadu byłoby idiotyzmem.

Na razie nikt nie dyktuje nic rządowi - na jakiej podstawie kreuje Pan zagrożenie zewnętrzne?
Rozgrywanie opinii publicznej poprzez strach - myślałby kto, że to domena J. Kaczyńskiego.
Zagrożenie obce owszem, zapewne istnieje ale co, niby wcześniej nie było podsłuchów? Po prostu nie były publiczne, agentury mogły i nadal mogą je mieć.

W Pana komunikacie nie ma ani słowa o wyciąganiu wniosków, konsekwencji z treści nagrań.
Bo Wy się, nasi milusińscy, z całej tej akcji chcecie wyślizgać.

20Jun/14Off

Rozmowa Prezesa Narodowego Banku Polskiego i Ministra Spraw Wewnętrznych z lipca 2013

Matrix się zepsuł, lub mówiąc inaczej mleko się rozlało.


Całe dostępne nagranie rozmowy Sienkiewicza z Belką - YouTube
.

Lokalny mirror (audio wysokiej jakosci).

Proszę o przesłuchanie samodzielne. Nie polegajcie na komentarzach z ulubionego medium.

Chronologia wskazuje na zrealizowany bardzo brzydki trick prawny, zob. blog kataryny: Przychodzi Belka do Sienkiewicza... (blog kataryny).

Nawet oficjalna, podana przez ministra Szczurka chronologia potwierdza tę wersję.

A Premier na konferencji 19 czerwca idzie w zaparte i twierdzi, że rozmowa nie miała wpływu na procedowanie ustawy.

Gazeta Wyborcza jeszcze stawia znaki zapytania
Rozmowa Belka-Sienkiewicz wpłynęła na kształt projektu ustawy o NBP? Śledzimy, jak pracowano nad projektem [DATY]
.

Wg portalu independenttrader.pl interpretacja jest taka: Prezes i minister omawiają plan skupu obligacji rządu z rynku wtórnego w stylu FED, czyli zakamuflowane „drukowanie” pieniądza dla rządu. Drukowanie, którego obecnie nie ma, ale gdyby nie ujawniono tematu to mogłoby być!
Ta zmiana w ustawie - umożliwiająca ukrytą emisję pieniądza - miała zostać wykorzystana w razie "dupy" budżetowej w roku przedwyborczym - tak wynika z rozmowy.

IMHO tu nie wystarczy dymisja ministra czy nawet rządu. Co z tego, skoro cały parlament wypełniony jest takimi ludźmi.

Potrzebna jest gruntowna zmiana.

Może np. pomysł procedury odwołania, jaki proponuje partia "Demokracja Bezpośrednia"? Politycy na urzędach powinni słuzyć dobru publicznemu - albo won z urzędu.

7Nov/13Off

O Janie Oderfeldzie, co 200 lat przepracował

Pamięci mojego Dziadka.

(przedruk z http://wyborcza.pl/nekrologi/2029020,101499,7700238,O_Janie_Oderfeldzie__co_200_lat_przepracowal.html)

O Janie Oderfeldzie, co 200 lat przepracował
...

W wieku 102 lat zmarł jeden z najwybitniejszych częstochowian. Prof. Jan Oderfeld - światowej sławy ekspert od silników lotniczych i pionier techniki odrzutowej, pochodził z rodziny znanych drukarzy, prowadzącej zakład przy ul. Waszyngtona
"Byłem zafascynowany jego długowiecznością w działalności naukowej. Gdy go poznałem w 2008 r. podczas uroczystości nadania mu tytułu doktora honoris causae Politechniki Warszawskiej, uderzyła nas jasność jego umysłu" - napisał na wieść o śmierci prof. Jana Oderfelda prezes Międzynarodowej Federacji Teorii Maszyn i Mechanizmów (IFToMM) prof. Marco Caccarelli.

We wspomnianym roku 2008 prof. Oderfeld obchodził setne urodziny! Mimo to z entuzjazmem kontynuował pracę naukową. - Był wciąż otwarty na nowe pomysły i kierunki, choć już wcześniejsza jego działalność uczyniła go sławnym na całym świecie - wspomina prof. Cacarelli.

Prof. Jan Oderfeld zmarł 17 marca 2010 r. w wieku 102 lat. W środę na cmentarzu ewangelickim w Warszawie odbył się jego pogrzeb.

Inżynier od silników odrzutowych

Dzieciństwo Jan Oderfeld spędził w Częstochowie. Tu w 1908 r. się urodził. Ojciec Stanisław był doktorem chemii i współwłaścicielem zakładów litograficzno-papierniczych przy dzisiejszej ul. Waszyngtona - znanych jako drukarnia Oderfelda i Kohna. Oderfeldowie, wg przedwojennej książki adresowej, mieszkali przy ul. Kilińskiego 28.

Techniką Jan Oderfeld zainteresował się w drukarni ojca: - Była tam nowoczesna wówczas, pochodzącą chyba z roku 1900, dwucylindrowa maszyna parowa - wspominał po latach. - Kiedy więc skończyłem szkołę średnią (Gimnazjum i Liceum im. Sienkiewicza - przyp. red.), przystąpiłem do egzaminu wstępnego na politechnikę i... jakoś poszło.

Oderfeld nie przypuszczał wtedy, że będzie się specjalizował w silnikach lotniczych. - A to właśnie okazało się najważniejsze w mojej działalności - mówił.

Przy tym nie o zwykłe silniki chodzi.

Po odbyciu służby wojskowej był początkowo bezrobotny. Potem z młodymi inżynierami Władysławem Bernadzikiewiczem i Józefem Sachsem stworzył zespół, który podjął się ambitnego zadania konstrukcji pierwszego polskiego silnika odrzutowego. Hojnego sponsora znaleźli w osobie Juliana Machlejda, wicedyrektora browarów Haberbusch i Schiele. - Zainwestował w nas 15 tys. przedwojennych złotych - wspominał profesor. - Przedwojenna złotówka to mniej więcej równowartość dzisiejszych 14-15 zł.

Ponieważ dwa modele przeszły pomyślnie próby, w 1932 r. w warsztacie doświadczalnym Państwowych Zakładów Inżynierii "Ursus" wykonano silnik odrzutowy, zwany strumienica, o zasadzie działania identycznej jak we współczesnych silnikach pulsacyjnych. Silnik podobny był do późniejszego, skonstruowanego przez Niemców silnika do pocisków V-1, z tym, że polscy konstruktorzy myśleli raczej o zastosowaniu cywilnym, np. w samolotach do przewożenia poczty.

W 1934 r. Oderfeld był w zespole inż. Stanisława Nowkuńskiego projektującym odrzutowy silnik lotniczy. Po tragicznej śmierci Nowkuńskiego podczas wspinaczki w Tatrach, w 1936 r., inż. Oderfeld przejął kierownictwo nad tymi pracami.

- Moją specjalnością były silniki, ale nie można tak wąsko traktować lotnictwa, to byłoby błędem - wspominał prof. Oderfeld. - Silnikowiec musi się także jako tako znać na płatowcach, a płatowiec na silnikach. Bo to tak, jakby pójść do lekarza, który się zainteresuje tylko lewą nogą. Wtedy mogą być kłopoty, bo powinien także spojrzeć na prawą.

Inżynier od maszyn rolniczych

W czasie okupacji o lotnictwie nie było co marzyć, więc inż. Oderfeld musiał się imać innych zajęć: - Nie bardzo radziłem sobie z handlem, poza jednym wyjątkiem, kiedy handlowałem rąbanką. Wiec gdy zaproponowano mi kierownictwo w kuźni spółdzielni Rolnik w Skierniewicach, zaryzykowałem. Udało mi się zorganizować zakład, który zatrudniając kilka osób, rozrósł się znacznie i pod koniec wojny miał już stu pracowników. Produkowaliśmy maszyny rolnicze. Wszystko to skończyło się, kiedy "przyjaciele radzieccy" oswobodzili nas. Zupełnie rozgrabili zakłady, bo powiedzieli, że prowadzi je "Germaniec".

W 1974 r. prof. Oderfeld otrzymał Honorowa Odznakę Zasłużonego Pracownika tych zakładów, które po wojnie przyjęły nazwę "Fumos" i wytwarzały odlewy żeliwne.

Inżynier od dydaktyki

Swoją pracę dydaktyczną prof. Oderfeld zaczął jeszcze pod koniec lat 30. w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Warszawie. - Pozostaję w kontakcie z kilkoma moimi uczniami, którzy sięgnęli wysoko, podczas gdy ja zostałem tylko skromnym porucznikiem - wspominał profesor.

Po wojnie, wraz z żoną i córką, wrócił do Warszawy i w słynnej Szkole Wawelberga (póki istniała) wykładał m.in. mechanikę, automatykę lotniczą, silniki lotnicze. W 1949 r. związał się z Politechniką Warszawską. Od 1955 r. był profesorem nadzwyczajnym, a od 1961 r. zwyczajnym.

Na Politechnice wykształcił kilka pokoleń wybitnych specjalistów. Doktoranci jego doktorantów mieli doktorantów! Uczelnia pamiętała o jego zasługach: w prezencie na setne urodziny przyznała mu w 2008 r. tytuł doktora honoris causa.

- W naszej tradycji rodzinnej - wspominali podczas uroczystości krewni profesora Iwona Szpakowicz i Stanisław Szpakowicz - przechował się (podobno prawdziwy) opis egzaminu dla dyplomantów (podobno typowego). Delikwent zgłaszał się do mieszkania Profesora w budynku należącym do Politechniki. Profesor wprowadzał go do gabinetu i mówił: "Proszę pana, tu są pytania egzaminacyjne, tu jest moja biblioteka, tymi drzwiami może pan wejść do biblioteki uczelnianej, gdyby pan czegoś więcej potrzebował. Wracam za osiem godzin. Życzę powodzenia!".

Inżynier od wojskowych mundurów

Równolegle z pracą na Politechnice inż. Oderfeld zaczął przygodę z Polskim Komitetem Normalizacyjnym. - Chyba w roku 1946 na zaproszenie Britisch Council poleciałem do Anglii. Tam zetknąłem się z zagadnieniem w Polsce kompletnie nieznanym: przepisami dotyczącymi wszelkich jakości opartymi na metodach statystycznych. Te zagadnienia okazały się bardzo ciekawe, tym bardziej że właśnie wtedy wojsko zgłosiło problem. Mundury szyje się w znormalizowanych "rozmiarach". Ile, co najmniej, powinno być takich "rozmiarów", aby 90 proc. żołnierzy ubrać bez poprawek? Zorganizowałem komisję, do której weszli m.in. Hugo Steinhaus - matematyk, Jan Czekanowski - antropolog i pan Elert. Jego imienia nie pamiętam, ale był to... krawiec męski. I to niezwykły. Przychodziło się do niego do miary tylko jeden raz, na półgodzinny pomiar antropometryczny. W ustalonym terminie odbierało się ubranie bez przymiarek i poprawek.

PKN rozwiązał problem zgłoszony przez armię, a Oderfeld zrobił doktorat ze... statystyki matematycznej. Potem wspólnie z prof. Steinhausem i Klemensem Wiśniewskim opracował pierwszą polską normę dotyczącą statystycznej kontroli jakości.

Inżynier od komputerów

- Kocham lotnictwo, przykleiłem się do niego i tak już zostało - zwykł powtarzać profesor. Ale...

Wspólnie z przyjacielem inż. Wiktorem Narkiewiczem zaprojektował pamięć magnetyczną. Bębny magnetyczne od czasu opatentowania w 1967 r. stały się standardowym wyposażeniem komputerów używanych w RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej - organizacja obejmująca kraje tzw. bloku wschodniego - przyp. red.).

- Po ośmiu latach te bębny stały się okazem muzealnym. Nikt już dzisiaj nie używa takich pamięci, zastąpiły je elektroniczne - śmiał się w jednym z wywiadów prof. Oderfeld.

Inżynier od dziennikarstwa

Nie rezygnując z miłości do lotnictwa prof. Oderfeld zajmował się - jak sam mówi - "innymi rzeczami", do których należały także klasyfikacja mechanizmów, zagadnienia kinematyki i dokładności mechanizmów oraz teoria podobieństwa dynamicznego. Kiedy w 1954 r. Komitet Budowy Maszyn PAN założył kwartalnik "Archiwum budowy maszyn", prof. Oderfeld został jego redaktorem.

Tą działalnością zajmował się prawie 40 lat, kończąc ją w wieku 83 lat (w 1991 r.). - Jestem dumny, że z mojej inicjatywy to pismo stało się anglojęzyczne - wspominał.

Inżynier od olimpiady

Pasją profesora, której poświęcił kilka dziesięcioleci, była Olimpiada Wiedzy Technicznej. Przez wiele lat był kierownikiem działu mechaniczno-budowlanego.

Emerytura nie stanowiła dla niego końca pracy, czasu odpoczynku. Jego mieszkanie od sal zakładu, którym kiedyś kierował, dzieliła ściana, w której są drzwi. Dzięki temu jest stale na uczelni obecny - zawsze chętny do pomocy, konsultacji.

Oderfeld - jak wspominają pracownicy lub dawni studenci profesora - bywał "postrachem" na seminariach. Wiele osób nietęgie miało miny, kiedy po wysłuchaniu ich referatu profesor mówił nieśmiało: - Ja może czegoś nie dosłyszałem, albo nie zrozumiałem, ale uważam, że... Po czym następował rzeczowy, merytoryczny, pozbawiony złośliwości, ale bywało, że miażdżący w swej logice wywód. Profesor uważał, że jego udział w seminariach winien być pożyteczny. Chociażby z tego względu, że sama dyskusja może być źródłem czegoś nowego. - Nigdy nie czułem się zobowiązany do siedzenia i potakiwania - mawiał.

Do partii nigdy się nie zapisał.

Inżynier od drukarni

Ostatnie lata życia inż. Jan Oderfeld poświęcił m.in. próbie odzyskania znacjonalizowanej za PRL-u największej drukarni w Częstochowie, której współwłaścicielami był jego ojciec a wcześniej dziadek.

Drukarnię i Litografię w 1869 r. założyli dwaj wspólnicy Adolf Oderfeld i Wilhelm Kohn. Ten drugi odkupił od ojców paulinów maszyny, pozostałe po zamkniętej przez władze carskie po powstaniu styczniowym drukarni jasnogórskiej. Zakład Oderfelda i Kohna mieścił się początkowo pod nr 3 w Alejach, a na przełomie XIX i XX w. postawiono nowy, duży budynek w głębi działki przy ówczesnej ul. Teatralnej a obecnej al. Wolności (dziś adres drukarni to ul. Waszyngtona 3).

Drukarnia Oderfelda i Kohna przejęła m.in. druk wydawnictw religijnych, które służyły utrwalaniu polszczyzny w dobie rusyfikacji i germanizacji.

W 1954 r. Wojewódzka Rada Narodowa w Stalinogrodzie (ówczesne Katowice) stwierdziła, że budynek drukarni jest niezbędny dla "narodowych celów gospodarczych". W efekcie stał się własnością Częstochowskich Zakładów Przemysłu Konfekcji Technicznej, czyli Polnamu. Fabryka szyła plandeki na czołgi oraz namioty wojskowe. W latach 70. Polnam przeniósł się na Wały Dwernickiego, a budynek przy Waszyngtona opustoszał.

Jan Oderfeld twierdził, że w 1954 r. złamano prawo: drukarnia nie była wykorzystany zgodnie z celem wywłaszczenia. - Panowała komuna, zabierano wszystko, co mogło się przydać i przynieść pieniądze - żali się "Gazecie" profesor. - Własność nie była traktowana jako prawo przynależne człowiekowi. Wierzę, że teraz jedno z najważniejszych praw zostanie uszanowane.

Nie zostało. Na drukarni uwłaszczył się bank BGŻ (pobudowany po sąsiedzku, też na działce Oderfeldów). Po czym stary budynek sprzedał.

W 2007 r. nadzór budowlany nakazał rozbiórkę najwyższego piętra zdewastowanej drukarni.

Inżynier jak czterech inżynierów

Prof. Jan Oderfeld, jak sam mówił, prawie 60 lat poświęcił lotnictwu, 40 - pracy w kwartalniku, a 30 - Olimpiadom Wiedzy Technicznej. Inni wyliczyli, że kolejne 15 lat - dla normalizacji, około 40 - dla teorii maszyn i mechanizmów, prawie 30 - matematyce. I jeszcze kilka lat na "drobne flirty" z innymi dziedzinami. Jakby nie liczyć, wychodzi lat ponad dwieście!

Korzystałem z artykułu Tadeusza Piersiaka "Zaczął od maszyny parowej" ("Gazeta" z 22 lutego 2008 r.), wywiadów i rozmów z prof. Janem Oderfeldem opublikowanych w polskiej prasie oraz informacji z portalu Liceum Sienkiewicza w Częstochowie oraz Politechniki Warszawskiej

Tagged as: 1 Comment
22Oct/13Off

Bash goodies: find shortcuts

If you use GNU/Linux as a workstation, you will inevitably find yourself looking for your documents in local folders, downloads and few other places like mounted portable drives.

GNU find utility has some powerful options, for example this will find all image files in given location:

find archive/ -type f -iregex ".*\.\(jpg\|jpeg\|gif\|bmp\|ppm\|tga\|xbm\|xpm\|tif\|tiff\|png\|pcx\|tga\|wmf\|xcf\)"

But typing this kind of commands every time is dull and error prone.
Here is what can be done to make it easier.

Installation

In your shell startup profile, add following code.
You should know where your bash profile lives, if you do not, go there and return here when you are done.

# avifind: find video files using FIND. usage: avifind /list/of/paths /to/search
function avifind() {
  find $@ -type f -iregex ".*\.\(avi\|flv\|mpg\|mpeg\|mp4\|mpg4\|mkv\|ogm\|rm\|wmv\)"
}
# imgfind: find IMaGe-like files using FIND. usage: imgfind /list/of/paths /to/search
function imgfind() {
  find $@ -type f -iregex ".*\.\(jpg\|jpeg\|gif\|bmp\|ppm\|tga\|xbm\|xpm\|tif\|tiff\|png\|pcx\|tga\|wmf\|xcf\)"
}

Usage

filip@srv:~$ avifind archive/ | head -n5
archive/obrazy/2011-07/MVI_6238.AVI
archive/obrazy/2011-07/MVI_6242.AVI
archive/obrazy/2011-07/MVI_6244.AVI
archive/obrazy/2011-07/MVI_6245.AVI
archive/obrazy/2011-07/288.mp4

Happy Bash-ing!

Filip

Tagged as: , , , No Comments